„Ona i dom, który tańczy” Małgorzaty Oliwii Sobczak przenosi nas na Żuławy. To właśnie tam główna bohaterka Iwa próbuje poskładać swoje życie. Stopniowo odkrywa skrzętnie skrywane tajemnice swoich przodkiń, czyli mamy oraz babci. Co odkryje dziewczyna? Czego dowie się o własnej rodzinie? Chodź, dzisiaj zapraszam Cię w magiczną podróż na Żuławy. Gotowi? To zaczynamy!
KIM JEST AUTORKA?
Zanim jednak zanurzymy się w świat Żuław, pozwól, że przedstawię Ci autorkę powieści – Małgorzatę Oliwię Sobczak. W sumie to jestem prawie pewna, że nazwisko pisarki, pochodzącej z Trójmiasta, jest Ci znane. To właśnie spod pióra pani Małgorzaty wyłoniła się bestselerowa seria Kolory zła, w skład której wchodzą kolejno powieści: „Czerwień”, „Czerń”, „Biel” oraz „Żółć”. Pierwsza z nich już doczekała się ekranizacji. Film możesz obejrzeć w serwisie Netflix z genialną Mają Ostaszewską oraz Jakubem Gierszałem w rolach głównych. Natomiast „Czerń” i „Biel” otrzymały nagrody Best Audio Empik Go.
Małgorzata Oliwia Sobczak napisała również serię Granice ryzyka, z powieściami takimi jak „Szelest”, „Szum”, „Szrama” oraz oddzielną powieść „Wyrobisko”.
W październiku 2024 roku na rynku wydawniczym ukazała się powieść „Ona i dom, który tańczy”. Wiesz, że ta książka została napisana jeszcze przed mrocznymi Kolorami zła?. I to w zupełnie innym klimacie. W tej powieści mamy, wydawałoby się, całkiem spokojne życie na Żuławach. Bohaterowie jednak, wbrew pozorom, mają coś do ukrycia, i to niemało. Posłuchasz teraz kilku zdań o samej książce?
ONA I DOM, KTÓRY TAŃCZY
Jak już wspomniałam na wstępie, główną bohaterką jest Iwa, młoda dziewczyna, mieszkanka Trójmiasta, która wychowała się na Żuławach w malutkiej wsi Drewnica.

Powieść rozpoczyna się w momencie przyjazdu dorosłej już Iwy do rodzinnego domu, który odziedziczyła po śmierci swoich bliskich. Próbując poskładać siebie na nowo po rozstaniu z partnerem, zanurza się w świat wspomnień ukochanej babci Antoniny oraz mamy Józefiny. Stopniowo poznajemy historię życia tych trzech kobiet. Natomiast Iwa odkrywa skrywane latami tajemnice, często całkiem mroczne. A świadkiem jest niezwykły dom, który niemalże ożywa przy dźwiękach muzyki…
Jak tajemnice sprzed lat wpływały na dzieciństwo i dorastanie Iwy? Dlaczego musiała opuścić ukochaną babcię i uczyć się w szkole z internatem? Czego dowie się o sobie i swojej rodzinie Iwa? Czy zdoła posklejać swoje życie?
Jeśli zaciekawiło Cię którekolwiek z powyższych pytań, zapraszam Cię serdecznie do sięgnięcia po powieść „Ona i dom, który tańczy”.
NA ZAKOŃCZENIE SŁÓW KILKA
„Ona i dom, który tańczy” to niezwykle ciepła opowieść obyczajowa o rodzinie, która jednak skrywa niejedną, czasem mroczną tajemnicę. Powieść powstała przed znakomitą, chociaż przerażającą, serią Kolory zła, w której rządzi przemoc, a bohaterowie podążają w pogoń za mordercami. Dla mnie to są thrillery z najwyższej półki. Na motywach powieści „Czerwień” powstał już film do obejrzenia na platformie Netflix. Przyznam Ci się, że film obejrzałam, a dopiero później sięgnęłam po książkę. Obydwie te formy są dość rozbieżne w swojej fabule. Która z nich wygrywa? Książka czy film? To już w sumie zależy od indywidualnego gustu odbiorcy.
Wracając jeszcze do powieści „Ona i dom, który tańczy”… Pani Małgorzata przyzwyczaiła już czytelnika, przynajmniej mnie, do mrocznych thrillerów, w których rządzi przemoc, morderstwa są niemalże na porządku dziennym, a główni bohaterowie rozpoczynają wyścig z czasem na tropie zabójców… Natomiast tutaj, autorka ukazuje się nam w zupełnie innym gatunku literackim, czyli w powieści z pogranicza literatury pięknej oraz obyczajowej. I to niezwykłej. Szczególnie do serca przypadła mi forma książki. Trzy kobiety – matka, córka i wnuczka, opowiadają kawałkami historie ze swojego życia, które dopiero z czasem pomału łączą się w logiczną całość. To powieść, która mnie wciągnęła dosłownie od pierwszej strony. Zanurzyłam się w ten świat całkowicie… Jednym słowem – polecam z całego serca.
Na koniec jeszcze pragnę podkreślić, że powieść, podobnie jak już wiele innych, takich jak „Gra o Tron” wpadła w moje ręce dzięki Stowarzyszeniu Sztukater. Dziękuję!

