Książkę „33 razy, mój kochany” otrzymałam, podobnie jak książkę Diany Brzezińskiej „Będziesz moja” dzięki akcji zorganizowanej na grupie czytelniczej na Facebooku. A mianowicie również i tym razem wykazałam się refleksem i szybkością! Dziękuję Wydawnictwu Otwarte za kolejną książkę ;-).

AUTOR NICOLAS BARREAU
Autor książki „33 razy, mój kochany” Nicolas Barreau jest niespełna czterdziestoletnim Paryżaninem. Na co dzień pracuje w księgarni. Jest również autorem kilku powieści, które odniosły sukces zarówno w ojczyźnie pisarza, jak również poza granicami, w takich krajach jak Niemcy czy Włochy.
„33 RAZY, MÓJ KOCHANY„
Przejdę zatem do najnowszej powieści autora. Na początku książki poznajemy głównego bohatera, czyli pisarza Juliena. Całkiem niedawno, w wyniku ciężkiej choroby, w wieku 33 lat zmarła ukochana żona Hélène. Kobieta tuż przed śmiercią poprosiła męża o złożenie jej obietnicy. A mianowicie Julien ma pisać do niej listy. W sumie ma być ich 33, po jednym na każdy rok życia kobiety.
Po kilku miesiącach żałoby, kiedy to przy życiu trzymał Juliena jedynie kilkuletni syn Artur, postanowił spełnić w końcu obietnicę złożoną żonie. Zaczął więc pisać listy. Opisywał w nich zatem swoją rozpacz, ból, żałobę po stracie ukochanej, a także codzienne życie z synem. Listy zanosił na cmentarz Montmartre, gdzie chował je w grobie żony, w specjalnie do tego przygotowanej skrytce.
Pewnego dnia, chcąc włożyć do skrytki kolejny list, odkrył, że poprzednia korespondencja zniknęła, a do skrytki ktoś podłożył kamienne serduszko. Kto zabrał listy? Dlaczego? Czy Julien odkryje tajemnicę? A czy pisanie listów przyniesie ukojenie w żałobie?
PODSUMOWANIE
Piękna książka… O miłości i wielkiej rozpaczy po stracie ukochanej kobiety. A także niosąca nadzieję. W końcu czas uleczy rany i to, co w życiu trudne i bolesne w końcu kiedyś przeminie. A dodatkowo „33 razy, mój kochany” jest napisana w porywający sposób, do tego stopnia, że trudno się oderwać od książki choćby na chwilkę. Ze swojej strony zachęcam gorąco do przeczytania ;-).

przeczytałam w jedno popołudnie po pracy. a wiadomo, że nie zdarza się to często! 🙂
i to jest świetna rekomendacja książki 😉