Na początku października spędziliśmy kilka dni rodzinnie w Budapeszcie. W składzie rodzice, siostra i ja wpakowaliśmy się do samochodu i wyruszyliśmy świętować 50 rocznicę ślubu Mamy i Taty! Jak świętowaliśmy? Co zobaczyliśmy? Zapraszam dzisiaj na podbój węgierskiej stolicy.
Pierwotnie planowaliśmy udać się do Budapesztu pociągiem. Mama nawet kupiła bilety w jakiejś super promocji. Niestety pociągi były odwołane od czasów powodzi… Chcąc nie chcąc zapakowaliśmy się w autko. Zatrzymaliśmy się na 4 noce w genialnie położonym hotelu Medos, bliziutko do metra i innych środków komunikacji.
Przez kilka dni eksplorowaliśmy miasto poruszając się komunikacją miejską i na własnych nogach. Był również czas na odpoczynek przy kawie, pyszne jedzenie i delektowanie się lokalnym winem.
Co moim zdaniem warto zobaczyć w Budapeszcie? Przygotowałam subiektywną listę kilku atrakcji, które szczególnie przykuły moją uwagę.
OKOLICE DUNAJU
Zaraz po przyjeździe do Budapesztu i ulokowaniu się w hotelu wyruszyliśmy na pierwszy spacer. Kierunek – Dunaj. Mijając Operę Narodową dotarliśmy nad rzekę. Wzdłuż brzegu trafiliśmy na niezwykły pomnik – rząd różnego rodzaju butów. Jak głosi tablica jest to instalacja upamiętniająca osoby poległe pod koniec II wojny światowej. Obejrzeliśmy również budynek Parlamentu. No cóż, Dunaj towarzyszył nam praktycznie przez cały pobyt w stolicy Węgier.








MEMENTO PARK, CZYLI PARK POMNIKÓW
Już w 1991 roku rada miejska Budapesztu podjęła decyzję o usunięciu z ulic komunistycznych pomników i zgromadzeniu ich w jednym miejscu. Jakiś czas później powstał właśnie Park Pomników witający odwiedzających dwoma butami – pozostałością po pomniku Stalina.






DWORZEC KELETI
Tata koniecznie chciał rzucić okiem na ten dworzec. I jest na co! To również miejsce bliskie wielu Polakom, gdyż to właśnie tu przyjeżdżali rodacy na polski bazar w czasie komuny.




WIELKA SYNAGOGA
Majestatyczna Synagoga została postawiona mniej więcej w połowie XIX wieku. Jak przeczytałam w przewodniku, należy ona do najpiękniejszych i najbardziej oryginalnych synagog na świecie.
Najbardziej poruszyło mnie jednak słynne metalowe drzewo. Każdy listek to tabliczka pamiątkowa. Z imieniem i nazwiskiem oraz datą urodzenia i śmierci ofiar Holokaustu… Do tego muzeum, w którym na podłodze umieszczono plan getta. I jeszcze tablica pamiątkowa koło cmentarza upamiętniająca ten czas. I jak głosi napis, never again!







SZIMPLA KERMOZI
Całkiem niedaleko Synagogi jest niezwykłe miejsce zupełnie o innym charakterze. To Szimpla. Coż to takiego? To, ukryte pod jednym dachem rozmaite knajpki, w których można spocząć przy jakimś trunku. I do tego jeszcze możliwe jest spacerowanie ze szklaneczką czy kieliszkiem po całym obszarze. Tu byliśmy dwa razy. Po raz pierwszy w dzień rzuciliśmy okiem na to miejsce. Za drugim razem już wieczorem na winku. I zgodnie stwierdziliśmy, że super, że trafiliśmy tam też za dnia, gdyż wieczorem było tam po prostu ciemno i klimatycznie.







METRO M1
Wiesz, że w Budapeszcie pod ziemią zajmuje się najstarsza linia metra w Europie, którego budowę rozpoczęto jeszcze w XIX wieku?
To właśnie linia M1 z klimatycznymi stacjami oraz małymi wagonikami całkiem starego typu.





DEGUSTACJA WIN
Podczas spacerów po Budapeszcie trafiliśmy również na degustację lokalnego wina. Mniej więcej 100 metrów od hotelu zajrzeliśmy do pewnego sklepu zachęceni informacją przed wejściem, że właściciele organizują również degustacje.
Pan pracujący w sklepie okazał się być Białorusinem pochodzącym z Brześcia, mówiącym po polsku! Od 4 lat pan mieszka w Budapeszcie. Podzielił się z nami niezwykle szeroką wiedzą o serwowanych lokalnych winach.





BASZTA RYBACKA NA GÓRZE ZAMKOWEJ
Z całej Góry Zamkowej najbardziej zapadła mi w pamięć Baszta Rybacka. Misterna konstrukcja, z której rozciągają się piękne widoki na Dunaj i miasto. Byliśmy również pod Zamkiem i Pałacem Sandorów – siedzibą Prezydenta Republiki Węgier oraz rządu. Obejrzeliśmy zmianę warty i… wszyscy turyści zostali uprzejmie poproszeni przez policję do opuszczenia placu przed pałacem. Po kilku chwilach podjechało kilka samochodów z ciemnymi szybami, witani przez ochronę oraz przedstawicieli mediów. Chyba ktoś ważny, niestety nie wiem kto to przybył…







KOŚCIÓŁ SKALNY NA GÓRZE GELLERTA
Jeśli będziesz w okolicy Góry Gellerta, koniecznie zajrzyj do Skalnego Kościoła. Miejsce, wydrążone w skale, powstało z inicjatywy Paulinów, jedynego zakonnego zgromadzenia, które powstało na Węgrzech. Po zakupieniu biletów, wyposażeni w przewodniki audio ruszyliśmy na zwiedzanie. Miejsce zrobiło na mnie całkiem spore wrażenie. A polskie akcenty aż chwytają za serce.





ZASKOCZENIE NA WYSPIE ŚW. MAŁGORZATY
Wchodząc na wyspę św. Małgorzaty, minęliśmy resztki taśm biało-czerwonych. Totalnie nas zaskoczył brak ludzi na wyspie. Po drodze spotkaliśmy zaledwie kilka osób oraz służby porządkowe. I też kilka razy minęliśmy policjantów. Dodatkowo wszystkie kawiarnie były zamknięte, a atrakcje powyłączane. W jednym lokalu gastronomicznym kręciła się obsługa . Napis na drzwiach głosił, że otwarte będzie od południa. Po opuszczeniu wyspy ujrzeliśmy na moście całkiem sporą grupę ludzi, która na coś czekała. Sis się spytała, co się dzieje i dwie dziewczyny nas poinformowały, że od powodzi wyspa była zamknięta i właśnie tego dnia o 12.00 ją otwierają. A była 11.30 ;-). Co ciekawe, kilkakrotnie mijaliśmy policjantów i żaden z nich nie zwrócił na nas uwagi.





HALA TARGOWA
Jeśli planujesz, chociaż małe, zakupy w Budapeszcie, koniecznie udaj się na Halę Targową. To jedna z pierwszych poważnych inwestycji w mieście po połączeniu Budy i Pesztu, rozpoczęta jeszcze w XIX wieku. Poszczególne stoiska kuszą rozmaitymi towarami. My kupiliśmy głównie przyprawy, a dokładniej paprykę oraz pasty do kanapek.





MINI RZEŻBY
Podobnie jak Wrocław ma swoje krasnale, Budapeszt ma mini rzeźby autorstwa Mikalyego Kolodki. Zwiedzając miasto, trafiliśmy na 7 z nich.







NA ZAKOŃCZENIE SŁÓW KILKA
To nie była moja pierwsza wizyta w Budapeszcie. Mniej więcej 10 lat temu podczas pobytu nad Balatonem pojechaliśmy grupą na jeden dzień na wycieczkę do stolicy Węgier. Nawiasem mówiąc, to był świetny wyjazd, podczas którego poznałam P.
Tym razem mieliśmy okazję pochodzić po mieście przez 3,5 dnia. To całkiem sporo czasu na zanurzenie się w klimat Budapesztu. Osobiście jestem zauroczona węgierską stolicą. Dodatkowym atutem jest świetnie oznaczona komunikacja miejska i to, że w każdym miejscu dogadasz się po angielsku. Jednym słowem – polecam!
