Pierwszy tydzień tegorocznego urlopu wraz z P. spędziliśmy w Czarnej Górze w przepięknie położonym apartamencie w pobliżu stoków narciarskich. Z początkiem września było już pusto, a na szlakach spotykaliśmy dosłownie pojedyncze osoby… Dzisiaj zapraszam Cię na kilkudniową wyprawę w góry…
Zanim jednak dotarliśmy do Czarnej Góry pojechaliśmy do Lądka – Zdroju, gdzie kończył się jeszcze tegoroczny, już trzydziesty, festiwal górski im. Andrzeja Zawady. Piękna słoneczna pogoda i całkiem sporo ludzi kręcących się pomiędzy stoiskami. Nie obyło się bez zakupu książek oraz przeglądzie stoisk z lokalnymi atrakcjami…




W Czarnej Górze ulokowaliśmy się w apartamencie położonym zaledwie kilka kroków od stacji narciarskiej. Planowaliśmy początkowo wjechać kolejką na Czarną Górę, by stamtąd udać się na Śnieżnik, jednak okazało się, że kolejka jest uruchamiana jedynie od piątku do niedzieli. Niestety ani w Internecie na stronie resortu, ani na dolnej stacji kolejki nie umieszczono jakiejkolwiek informacji o godzinach funkcjonowania wyciągu. O tym poinformowała nas pani sprzątająca obiekt… No cóż, widać, że tutaj sezon trwa głównie zimą.
Jak minęły nam dni w górach? Gdzie warto się wybrać?
LĄDEK ZDRÓJ I STRONIE ŚLĄSKIE
Osobiście mam duży sentyment do Lądka-Zdroju i okolic. Niezmiernie mnie cieszy, że festiwal górski już po raz trzydziesty zawitał właśnie do Lądka. Pomiędzy stoiskami, ulokowanymi w pobliżu głównej pijalni wód, spacerowało całkiem sporo ludzi. W amfiteatrze oraz w wielgachnym namiocie można było posłuchać prelekcji ludzi gór. Nie brakowało również miejsc, gdzie sprzedawano sprzęt sportowy, ubrania oraz książki oraz ludzi obsługujących stoiska dzielących się swoją wiedzą i intersującymi informacjami…
Poza samym Lądkiem zajrzeliśmy również do Stronia Śląskiego oraz do Raju Pstrąga, gdzie byliśmy kilka lat temu wraz z moją rodziną.






W samym Lądku oraz Stroniu ludzie jeszcze walczą ze skutkami ubiegłorocznej powodzi… Pełno domów jest oznaczonych jako budynki niebezpieczne z zakazem wchodzenia, zarwane mosty dalej czekają na koniec napraw… W Stroniu zabrakło również tężni, po której została jedynie tablica… Czyżby ją też zabrała wielka woda? Widok zniszczeń popowodziowych wzbudził w nas smutek… Ogrom zniszczeń z Lądka został ujęty w wystawie fotograficznej, postawionej na rynku. No cóż, medialnie było rok temu, a teraz, poza mieszkańcami terenów powodziowych, reszta świata zajęła się już swoimi sprawami…
MIĘDZYGÓRZE
Pochodziliśmy również po górach.
Z Czarnej Góry wybraliśmy się przez pasmo górskie do pobliskiego Międzygórza. Taka sytuacja – drogą asfaltową do pokonania byłoby około 30 kilometrów, natomiast szlakiem turystycznym jakieś ponad 6 w jedną stronę.
Niestety w górach również widać zniszczenia. Szlaki turystyczne dawno już nie były odnawiane, a na niektórych trzeba się łapać drzew, by nie zjechać ze stromizny… Do Międzygórza pokonywaliśmy właśnie taki nieciekawy odcinek w dół, dlatego też w drodze powrotnej zdecydowaliśmy się nadłożyć drogi, by wrócić przyjemniejszą ścieżką.
Międzygórze jest przecudowne, szkoda, że zaniedbane… Stare budynki, pamiętające jeszcze czasy świetności, pozamykane pensjonaty i restauracje… Za to polecamy wodospad Wilczki. To urokliwe miejsce, do którego prowadzą liczne schody…






W STRONĘ ŚNIEŻNIKA
Jeden dzień przeznaczyliśmy na wyprawę na Śnieżnik. Wyruszyliśmy dość wcześnie, by spokojnie przejść całą trasę. Samo schronisko pod Śnieżnikiem jest niezwykle klimatyczne. Niestety tam pogorszyła się pogoda, przyszła mgła, zaczęło mocniej wiać. Dlatego też odpuściliśmy sobie atak szczytowy. I dobrze zrobiliśmy, bo praktycznie już pod samymi drzwiami do apartamentu spadły pierwsze krople deszczu.






JASKINIA NIEDŹWIEDZIA
Jak już jesteście w okolicy Czarnej Góry, to koniecznie wybierzcie się do znanej Jaskini Niedźwiedziej. Pamiętajcie jednak o zabraniu czegoś do ubrania, gdyż w samej jaskini przez cały rok utrzymuje się temperatura około 6 stopni… Zwiedzanie z przewodnikiem zajęło nam około godziny. Jak tam cudnie! Stalagmity, stalaktyty, stalagnaty i inne cuda wytworzone przez naturę budzą zachwyt. I już. Sprawdźcie, jak nie wierzycie…





BYSTRZYCA KŁODZKA
Wracając już do domu postanowiliśmy zajrzeć, chociaż na chwilę, do Bystrzycy Kłodzkiej. Wielokrotnie byliśmy w okolicach, jednak zawsze omijaliśmy to miejsce…
Samo miasto położone jest na wzgórzu. Mamy tam kilka wież, na które można się wdrapać, za niewielką opłatą. A w samym środku całkiem spory Rynek.
Zdecydowaliśmy się wejść na jedną z wież. Wybraliśmy taką z tarasem widokowym. Trochę wiało, ale za to widoki rekompensowały wszelkie niedogodności.





Tydzień urlopu minął nie wiadomo kiedy… Wróciliśmy z P. do domu, by zrobić pranie i spakować małe plecaki, tym razem na tydzień do Anglii… O tym wyjeździe opowiem Ci innym razem… Do przeczytania!
