Książki Relaksacyjnie

KTO ZAGRA BALLADĘ DLA ADELI?

Mijają dwa lata od zakończenia II wojny światowej. Polacy szykują się do obchodów Świąt Wielkanocnych. W niewielkiej miejscowości Bełdów nieopodal Łodzi, pod kościołem zbierają się ludzie pozbawieni domów i środków do życia. Pewnego dnia wśród nich ląduje pewien mężczyzna ze skrzypcami w ręku… Kim jest nowy przybysz? Dzisiaj zapraszam Cię do powojennego świata…

KIM JEST AUTORKA?

Zanim jednak cofniemy się w czasie, pozwól, że przedstawię Ci autorkę powieści „Ballada dla Adeli”, Annę Stryjewską. Pani Ania to mieszkanka Łodzi, na co dzień prowadzącą agencję nieruchomości. Po pracy, poza pisaniem książek, podróżuje, odkrywając nowe miejsca z lokalnymi przysmakami, a także maluje.

W jej dorobku literackim odnajdziemy powieści takie jak: „Pocałunek morza”, „Mistrzowie życia”, „Chłopiec z ulicy Wschodniej”, „Kochankowie miasta”, Dylogia: „Zośka. Dopóki buło serce” oraz „Zośka. Przepustka do szczęścia”; „Skradziona kołysanka”, Albański motyl”, „Saga klonowego liścia”, „Dama w kapeluszu”, „Bal na statku Wenecja”, „Noc cudów”, „Córka Racheli”, „Dom Róży”  oraz „Ballada dla Adeli”.

10 lat temu autorka została wyróżniona w konkursie „Książka Przyjazna Dziecku za powieść dla młodzieży „Głowa do góry, Matyldo!” oraz za bajkę „Filip i jego orkiestra”.

BALLADA DLA ADELI

Nadszedł czas na podróż do powojennych czasów. W niewielkiej miejscowości Bełdów mieszkańcy szykują się do obchodów Wielkiej Nocy. Wśród lokalnych żebraków szczególną uwagę przykuwa nowy przybysz – mężczyzna ze skrzypcami w ręku. Niezwykłe jest to, że instrument jest pozbawiony strun, a wydaje się, że grający słyszy muzykę. To zdarzenie fascynuje młodą nauczycielkę Alicję.

Kim jest Alicja? To dziewczyna pochodząca z Łodzi. Przyjechała do Bełdowa, by pracować w miejscowej szkole z najmłodszymi. Jako utalentowana muzycznie nauczycielka bywa proszona o opracowanie z podopiecznymi oprawy muzycznej do lokalnych uroczystości.

Mężczyzna grający na skrzypcach przyciąga uwagę Alicji. Dziewczyna stopniowo zaczyna się zaprzyjaźniać z nieznajomym, na którego wołają Emil. Mężczyzna nie wie kim jest ani skąd pochodzi, nic nie pamięta z przeszłości, jedynie od czasu do czasu przypominają mu się osoby czy wydarzenia, których jednak nie jest w stanie połączyć z dawnym życiem. Z czasem dziewczyna dowiaduje się, że był on uwięziony w obozie koncentracyjnym, gdzie poznał przyjaciela, również muzyka. Przed śmiercią powierzył mu swoje skrzypce…

Alicja pragnie pomóc Emilowi odzyskać pamięć, angażując go do pomocy przy przygotowaniach do rozmaitych uroczystości, które uświetniają występami muzycznymi najmłodszych.

Dziewczyna spotyka się z organistą kościelnym. Jednak równocześnie pragnie pomóc swojemu ojcu wydostać się z więzienia, wikłając się w niebezpieczne układy z miejscowym notablem…

Jak potoczą się losy dziewczyny? Czy jej ojciec powróci do domu? Kim tak naprawdę jest mężczyzna ze skrzypcami? Jeśli zaintrygowało Cię którekolwiek z pytań, zapraszam Cię gorąco do przeczytania „Ballady dla Adeli”.

NA ZAKOŃCZENIE SŁÓW KILKA

„Ballada dla Adeli” jest bodajże moim pierwszym spotkaniem z twórczością Anny Stryjewskiej. I to niezwykle udanym. To powieść, która, dosłownie od pierwszej strony, zaprasza do powojennego świata. Autorka snuje opowieść o Alicji i tajemniczym muzyku, stopniowo odsłaniając kolejne fakty. Pomimo iż dość szybko się domyśliłam kim tak naprawdę jest Emil, to z niezwykłą przyjemnością przewracałam kolejne karty książki śledząc losy bohaterów.

Książka, osadzona w kontekście historycznym, pokazuje również jak wyglądało życie tuż po II wojnie światowej. Zubożali mieszkańcy, pozbawieni bliskich, którzy zginęli bądź zaginęli w trakcie wojennej zawieruchy. Osoby, które pozostały w domach, cały czas liczą na szczęśliwy powrót bliskich…

Oczarowana stylem pisarskim autorki z wielką przyjemnością sięgnęłam również po inne książki. Na razie zdołałam przeczytać „Bal na statku Wenecja” oraz „Dom Róży”. To, podobnie jak „Ballada dla Adeli” powieści, które poza opowiadaną historią, mają w sobie coś więcej. Niosą otuchę, przywracają wiarę w dobro, podtrzymują na duchu i zapewniają doskonały relaks. Jednym słowem – gorąco polecam.

Na koniec pragnę podkreślić, że powieść „Ballada dla Adeli”, jak już ponad setka innych, takich jak „Przecież mamy siebie”, trafiła w me ręce dzięki Stowarzyszeniu Sztukater. Dziękuję 😉

sztukater.pl
www.sztukater.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top