Relaksacyjnie

MICHAŁ MYŚLIWIEC „ZŁODZIEJ”

„Złodziej” Michała Myśliwca jest niewielką, ale bardzo osobistą książką. A ponadto, napisaną już w 1968 roku! Jednak, z powodu spraw przedstawionych w książce, zdecydowano się ją wydać dopiero pół wieku później. I w ten oto sposób, nakładem Wydawnictwa Warszawska Firma Wydawnicza pod patronatem między innymi Stowarzyszenia Sztukater w 2019 roku trafia w ręce czytelników ta właśnie książka… Niestety sam autor jej nie doczekał, zmarł bowiem w czerwcu 2018 roku.

Michał Myśliwiec: Złodziej

MICHAŁ MYŚLIWIEC

A kim zatem jest autor książki „Złodziej”? Otóż, zgodnie z informacjami zebranymi w opisie książki, jak również krótkiemu, bo niespełna 25-minutowemu filmowi dotyczącemu późniejszej działalności autora, oraz informacji zawartej w przedmowie napisanej przez syna autora Sławomira, był człowiekiem, którego młodość przypadła w burzliwych czasach powojennych… Był także nastolatkiem takim jak większość, pragnął spełniać swoje marzenia oraz ufał ludziom, których spotykał na drodze swojego życia. Ciekawość świata oraz chęć poznania jak żyją inni ludzie doprowadziła 19-letniego Michała do podjęcia próby ucieczki za granicę. Niestety wraz z kolegą zostali złapani na granicy z Czechosłowacją. Konsekwencją nieudanej ucieczki z kraju w czasach PRL było skazanie na osiem lat pozbawienia wolności. Po pewnym czasie postanowił więc uciec z więzienia…

Już na wolności, Michał założył rodzinę, wraz z ukochaną żoną Rozalią miał pięcioro dzieci. W burzliwych czasach stanu wojennego rodzina stanowiła wędrowną grupę teatralną, przemieszczającą się, początkowo konnym wozem, między niewielkimi miejscowościami. We wspomnianym już przeze mnie filmie „Żywot Michała”, który, dzięki synowi autora Sławomirowi, można obejrzeć w serwisie internetowym youtube.pl, pokazane są fragmenty przedstawień ulicznych, zawierających liczne przesłania, rady czy wskazówki, które w tamtych czasach nie mogły być wyrażone wprost. Obwoźny teatr rodzinny „Familia” cieszył się bowiem wielką popularnością wśród mieszkańców niewielkich miejscowości. Teatr Michała występował nawet poza granicami kraju, we Francji czy na Ukrainie…

„ZŁODZIEJ”

Przejdźmy zatem do książki Michała Myśliwca „Złodziej”. Już na pierwszych stronach książki poznajemy uczniów klasy maturalnej, a mianowicie Andrzeja i Jadzię. Są oni parą przyjaciół, którzy sporo czasu spędzają ze sobą, między innymi na spacerach, w kawiarniach czy też w kinie. Andrzej rezygnuje nawet z uprawiania z boksu, coraz częściej błądząc gdzieś myślami. Stopniowo odsuwają się od niego koledzy z klasy. Nawet nauczyciele coraz gorzej go oceniają.

Pewnego dnia, ktoś podrzuca mu do szkolnej szafki linijkę innego ucznia, któremu zginął przybornik. Andrzej zostanie okrzyknięty „złodziejem”. Oddaje nawet koledze swój przybornik, jednak zły przydomek do niego przylgnął. Po tym zdarzeniu, pod wpływem chwili, Andrzej wyjeżdża z przypadkowo spotkanym mężczyzną do Wrocławia, gdzie podejmuje pracę na budowie. Po jakimś czasie, ponownie spotyka tego samego szofera i wraca z nim do miejsca, skąd uciekł, a mianowicie do Żar. Niestety okazuje się, że zaprzyjaźniony kierowca jest wplątany również w przewóz lewych towarów. Wciąga też w ten proceder Andrzeja.

W pewnym momencie Andrzej jest świadkiem sceny, kiedy to z rozpędzonej ciężarówki wyskakuje kierowca, a ona sama kieruje się w stronę chodnika pełnego ludzi. Niewiele myśląc, Andrzej próbuje zatrzymać ciężarówkę, zostając przy tym przygnieciony. Trafia do szpitala. Okazuje się jednak, że cała sprawa z ciężarówką była przeprowadzona jedynie dla odwrócenia uwagi od włamania do pobliskiego sklepu. Andrzej zostaje oskarżony o współudział. Zostaje skazany na osiem lat pozbawienia wolności.

Pomimo iż Andrzej od dłuższego czasu marzył o pobycie w więzieniu, to jednak okazuje się, że życie w tym miejscu nie jest usłane różami. Poznaje tam sporo rozmaitych osób, odsiaduje wyrok w różnych celach. Zakochuje się nawet w prześlicznej pielęgniarce Heli. Większa część książki „Złodziej” przedstawia właśnie więzienne życie Andrzeja. Poznajemy panujące tam zasady obfitujące w liczne powiązania pomiędzy odsiadującymi wyrok.

PODSUMOWANIE

Dzięki Stowarzyszeniu Sztukater, miałam okazję przeczytać książkę „Złodziej”. Niewielka objętość opracowania zapełniła mi czas na dosłownie jeden wieczór ;-). Poza tym, pozwoliła na przeniesienie się w czasy minione… A dodatkowo, książka jest napisana bardzo przystępnym językiem, co zdecydowanie uprzyjemnia czas spędzony na lekturze.

Uważam, że warto sięgać po książki takie jak „Złodziej”. To dzięki nim ukazuje nam się prawdziwy obraz wcześniejszych pokoleń. Polecam!

sztukater.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top