Relaksacyjnie

HERBERT ROSENDORFER „BUDOWNICZY RUIN”

„Budowniczy ruin” jest książką, którą poleciła mi bliska koleżanka. To również książka zupełnie inna niż te, które mam w zwyczaju czytać. A dodatkowo, bardzo ciężko ją opisać, gdyż ta pozycja składa się z historyjek opowiadanych przez budowniczych ruin, zupełnie nie powiązanych ze sobą.

A zatem, zgodnie z informacjami znalezionymi w Internecie, autor napisał książkę „Budowniczy ruin” będąc zauroczonym „Rękopisem znalezionym w Saragossie”, pióra Jana Potockiego. Niestety przyznaję, że „Rękopisu…” jakoś jeszcze nie przeczytałam…

Herbert Rosendorfer "Budowniczy ruin"
Herbert Rosendorfer „Budowniczy ruin”

„BUDOWNICZY RUIN”

Wydawać by się mogło, iż głównym wątkiem, który pojawił się w książce „Budowniczy ruin”, jest historia budowania i zamieszkania w wielkiej kapsule, takim cygarze. A mianowicie jest to forma schronu, przewidziana aż na 3 miliony ludzi. Jednakże dopiero część z niej jest udostępniona dla mieszkańców. W obliczu światowej katastrofy, ludzkość więc przetrwa, chroniąc się w wielkim cygarze, co oczywiście ma miejsce. Autor dość szczegółowo opisuje panujące tam warunki oraz obowiązujące zasady.

HISTORYJKI

Spośród rozlicznych opowieści, ujętych w książce „Budowniczy ruin” chciałabym przytoczyć Wam te, które najbardziej zapadły mi w pamięć.

A mianowicie pierwsza z nich opowiada o pewnym człowieku, który wpadł na pomysł, jak można posprzątać powierzchnie płaskie, takie jak podłogi. Człowiek ten bowiem zaproponował, by przyczepić gumki do mazania do nóg pchłom. Następnie te malutkie zwierzątka przemieszczając się, wytrą całą podłogę z kurzu. Jednak autor tego pomysłu nie przewidział jednego. A mianowicie tego, iż pchły mogą mu uciec. Tak się też stało. Weszły bowiem na ważny projekt leżący na stole i całkowicie go zmazały.

Kolejna historyjka dotyczy wysokogórskiej wyprawy. Panuje wielki mróz, ludzie dosłownie przymarzają do rzeczy, których się dotkną. Dochodzi nawet do tego, że zamarza wódka! W pewnym momencie członkowie wyprawy dochodzą do jamy zamieszkanej przez smoka. W ofierze chcą dać barana smokowi, jednak hrabia, który postanowił go ofiarować, przymarzł do zwierzęcia, a on sam oraz smok zostali zabici przez pozostałych członków wyprawy.

Przytoczę jeszcze historię dwóch braci. Pewnego dnia ciotka powiedziała jednemu z nich, że kiedy zaśpiewają kolędę latem, umrze ktoś z rodziny. Bracia postanawiają to sprawdzić i co roku kolędują wspólnie, co prowadzi do śmierci kolejnych osób…

PODSUMOWANIE

„Budowniczy ruin” jest zatem dość nietypową i ciekawą pozycją na rynku wydawniczym. Tak jak już wspomniałam wcześniej, to książka inna niż wszystkie. Znajdziemy tu wiele historyjek, częściowo komicznych, tragicznych, historii miłości, śmierci… Nie brakuje tu nawet Don Juana i Fausta, a akcja części z nich ma miejsce w Wenecji.

Jeżeli szukacie książki nieoczywistej, takiej, która nie ma jasno określonej fabuły, to zdecydowanie polecam książkę „Budowniczy ruin”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back To Top